niedziela, 24 maja 2015

#doityourself

Muszę przyznać, ze jestem "Zosia samosia". Wszystko lubię robić sama. Dlaczego? Może trochę przez charakter, ale bardziej wpłynęło na to życie, które zmusiło mnie do bycia samowystarczalną.

Był w moim życiu taki czas, kiedy zostałyśmy z mama same. Ojciec, który do tej pory był sobie, teraz znikł (z czego teraz jestem bardzo szczęśliwa). Byłyśmy teraz my dwie. W związku z tym w wieku 14 lat potrafiłam ugotować wszystko czego dusza zapragnie, w wieku 15 lat umiałam obsługiwać wszystkie narzędzia ogrodnicze + traktor dziadka. W wieku 16 lat nauczyłam się malować ściany (profesjonalnie, jak szaleć to szaleć). Cały czas uczę się czegoś nowego i o dziwo uszczęśliwia mnie to. I kiedy kilka lat temu w naszym życiu pojawił nowy mężczyzna w postaci Męża mojej mamy i mojego ojca z wyboru( którego nigdy nikomu nie oddam, bo kocham go nad życie) miałam moment, że czułam się niepotrzebna. On przejął "ciężkie prace domowe".

Teraz przyzwyczaiłam się już do tego, że nie wszystko muszę robić sama. Kiedy w zeszłym roku kupiłam sobie wymarzone meble, to skręcanie ich z Tatą sprawiło mi wielką frajdę i do tej pory  często wspominamy jak Inżynier i Blondynka skręcali regał na książki i zrobili do tył do przodu (no zdarza się, w szczególności jak uznaje się instrukcje za zbędną). Ale kiedy w piątek przywieźli nowe meble to postanowiłam złożyć je sama. No i zrobiłam to i jestem z siebie bardzo dumna, bo nadal wiem, że potrafię zrobić coś całkiem sama.

Chodź wiem, że są sytuację kiedy trzeba dać wyręczyć się w zrobieniu czegoś innym, to uwielbiam robić to sama. Teraz zostało mi oprócz "opieki" nad moją nową rodziną, gotowanie im pysznych obiadków, bo to sprawia, że czuję się potrzebna :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz